Reklama
  • Środa, 21 maja 2014 (10:00)

    Agnieszka Więdłocha pomaga dzieciom

Gdy pojawia się na ekranie, „gasi” inne gwiazdy. To dar dany nielicznym. Prywatnie może przysparzać kłopotów. Na szczęście, jej to nie dotyczy. Agnieszka Więdłocha (28) potrafi zjednywać ludzi i podbijać ich serca.

Nie ma jeszcze rodziny. Nie jest matką, a jednak zaangażowała się bez reszty w sprawy adopcji dzieci porzuconych. Dlaczego? – Bo jesteśmy tylko tyle warci, ile dobrego robimy dla innych.

Reklama

Gdy to mówi, nie ma w tym patosu, wierzymy jej. Ma teraz dobry czas zawodowy. Gra w teatrze, filmach, serialach. Mogliśmy ją oglądać w „Klubie szalonych dziewic”, „Czasie honoru”, dziś telewidzowie żyją problemami anestezjolożki Beaty Jasińskiej, którą gra w „Lekarzach”.

Jak każda osoba zyskująca popularność, została wzięta pod „lufę” paparazzich. Prasę obiegły jej zdjęcia w ramionach Antoniego Pawlickiego.

I odwrotnie. Były spekulacje, pocałunkom dopisano ciąg dalszy. Zachowali się profesjonalnie. Nie komentowali, nie wyjaśniali, nie tłumaczyli się.

Urodziła się w Łodzi. Skończyła Filmówkę i zadebiutowała na scenie Teatru im. S. Jaracza. Jest zakochana w swoim mieście. Ale wyjechała z Łodzi i zamieszkała w stolicy, bo – tu toczy się życie i stąd dostaje większość propozycji.

– Bronię się przed byciem celebrytką – mówi. Woli pomagać najbardziej bezbronnym. Porzuconym i dotkniętym chorobą nowotworową dzieciom i ich rodzicom (Fundacja Spełnionych Marzeń).

IJ

Życie na gorąco

Zobacz również

  • Popularność aktorki Magdaleny Różczki wykroczyla już poza Polskę! Serial „Lekarze”, w którym gra główną rolę, kupiła hiszpańskojęzyczna stacja telewizyjna w Stanach Zjednoczonych i pokazuje go pod... więcej

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.