Reklama
  • Poniedziałek, 6 października 2014 (11:05)

    Wojciech Zieliński. Nowe role go nakręcają

Sprawdza się w rolach silnych, odważnych i mrocznych facetów. Wojciech Zieliński bywa też zadziorny i niebezpieczny.

Od czasu roli doktora Daniela Ordy w serialu „Lekarze” Twoja kariera nabrała tempa...

Reklama

Aż tak mocno tego nie odczuwam. Dążę do celu małymi kroczkami. Najważniejsze, że cały czas do przodu. Uwielbiam nowe wyzwania. To mnie nakręca.

Widzisz jakieś podobieństwo pomiędzy sobą a serialowym doktorem Ordą?

Też miałem poważny wypadek, który zrewidował mój światopogląd. Spadłem w teatrze z kilkunastu metrów. Od tego czasu powtarzam, że dostałem drugie życie.

Ciapowaty Daniel nadal chce być chirurgiem transplantologiem. Nie odnalazł się w roli przedstawiciela firmy farmaceutycznej.

W 5. serii uwierzy, że może więcej. Marzy mu się kariera. Nad dyrektor Bosak pojawią się czarne chmury. W tym zamieszaniu Orda upatruje swoje szanse. Postawi wszystko na jedną kartę, nawet utratę sympatii współpracowników.

Do wszystkiego, co mu się przytrafi, podejdzie naiwnie i bezkrytycznie. Przez to posypią mu się też relacje z ukochaną kobietą.

Na początku października odbędzie się premiera nowego filmu Patryka Vegi „Służby specjalne”. Nie bałeś się, że podzieli on losy jego poprzednich produkcji! 

Żartujesz? Nie oglądałaś „Pitbulla”, „Prawdziwych Psów”? Patryk już dawno udowodnił, że jest znakomity w filmach kryminalnych. Gdy zadzwonił i powiedział, że ma dla mnie rolę w filmie kryminalnym, do którego sam napisał scenariusz, nie zastanawiałem się ani minuty. Świetnie się z nim pracowało. Mroczna historia, pościgi, brudny świat polityki, biznesu, mediów. A do tego mocna postać, którą gram – Janusz Cerat, kapitan, który wrócił z misji w Afganistanie. To będzie dobre kino sensacyjne.

Cztery lata temu zagrałeś główną rolę w filmie „Chrzest” Marcina Wrony, za którą otrzymałeś Złotego Lwa. Niektórzy uważają, że gdybyś mieszkał za granicą po tym filmie byłbyś sławny i bogaty…

Nie! Nie zabiegam o to, by założyć koszulkę lidera. Gdy będę podchodził do swojej pracy uczciwie, to wszystko przyjdzie z czasem. Tu się realizuję najlepiej. Przez mój antytalent do języków na karierę za granicą mam małe szanse. Ale pracuję nad tym. Na szczęście mam dobry słuch i czego się nie nauczę – to zapamiętam na tzw. małpę. A bycie gwiazdą w moim kraju mnie nie interesuje.

Walczysz o nowe role? Chodzisz na castingi? 

Teraz już coraz mniej, bo producenci i reżyserzy sami dzwonią z konkretnymi propozycjami. Choć bywa, że telefon milczy… Na szczęście mam też teatr. Od września znów gramy „Hamleta” w Teatrze Współczesnym, gdzie wcielam się Laertesa. Na nudę nie narzekam.

Rozm. Marta Pyrko

Teleświat

Zobacz również

  • Tam, gdzie jest medycyna, nie może zabraknąć... ostrej strzały Amora. Dawno już ugodziła serca Elżbiety i Krzysztofa. Teraz para powie sobie „tak”. Zapraszamy na ostatni odcinek „Lekarzy”. więcej

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.